środa, 1 marca 2017

Luty upłynął mi pod znakiem...

...ludzi, inspiracji, pięknych widoków, moich wnętrz i przygotowań ...


Tegoroczny wyjazd w góry to przede wszystkim cudowne widoki, piękna pogoda i niezwykle klimatyczne miejsce w którym mieszkaliśmy. 
Murzasichle i Toskania w samym centrum Tatr,  Pensjonat Villa Toscana, bo o nim mowa to niezwykłe miejsce, przygotowane dla klientów z sercem, oddaniem i ogromnym zaangażowaniem. Piękne klimatyczne wnętrza, to coś co urzekło mnie chyba najbardziej, do tego wysmakowana toskańska kuchnia z lampką wina do posiłku, sala kinowa super !, sauna do korzystania rodzinnie albo indywidualnie i rodzime toskańskie kosmetyki, oraz  piękne otoczenie. Nie żałuję, że tam  byłam i oczywiście wszystkim , którzy cenią miejsca stworzone z sercem,  szczerze polecam :)







Relaks, słońce, dobry klimat to wszystko czego potrzeba mi było :)
W Tym roku na nartach nie jeździłam, ale za to mogłam obserwować do bólu...ludzi, widoki, nastroje, raczyłam się dobrą kawką i towarzystwem :)



Oczywiście taki wyjazd, jak każdy zresztą,   zawsze czegoś uczy, chwila zatrzymania i kontaktu z naturą pozwala widzieć więcej...dostrzegać piękno i na prawdę zwolnić...
Pozwala szukać inspiracji i rzeczy niebanalnych.
Nawet chusta z pięknym kwiatowym motywem  i matrioszki, zrobione przez górali na wzór starej rosyjskiej zabawki, potrafią zachwycić i być źródłem inspiracji...
Czy takie kolory we wnętrzach będą pięknie się prezentować? 
Może gdzieś je zastosuję? A na razie ubieram się w nie i nieustannie zachwycam:) 


Tymczasem, moje wnętrza, cały czas upiększam, jeszcze nie jestem gotowa, żeby pokazać je w całości, na razie przybywa elementów wykończeniowych, nie brakuje koloru, szczególnie zielonego, roślin, kwiatów ale i rzeczy z duszą...


Luty to miesiąc w którym obchodzę  imieniny i urodziny, oraz są walentynki i choć tak jak pisałam TUTAJ, codziennie powinno się o sobie pamiętać, to miło jest gdy takie dni są szczególne:)


No cóż, czas szybko leci, luty  minął,  już jest marzec i wiosnę czuć wszędzie:)
A jak Wam minął luty, czy gdzieś wyjeżdżaliście?

Ja marzec rozpoczynam z przytupem, bo kilka fajnych projektów wnętrzarskich mi się szykuje:)

Pozdrawiam serdecznie i do miłego...:)

piątek, 24 lutego 2017

Czytam i piszę...

...od zawsze odkąd pamiętam:)
Czytanie i pisanie to mój nieodzowny element życia, to moja siła, to rodzaj nauki i wewnętrznego rozwoju.
Każdy ma jakieś nałogi, ma coś bez czego nie potrafi żyć, dla mnie zdecydowanie to czytanie i pisanie.
Gdybym chciała zebrać w jedno miejsce  to wszystko co napisałam w swoim życiu ...to powstałaby nie jedna książka:) Może ją kiedyś napiszę? Nigdy nic nie wiadomo...




Pisanie jest niezwykle kreatywne, porządkuje myśli, a zatem i życie. Pisanie ma moc twórczą, niezgłębioną i niezwykłą...pisząc kreujemy swoją rzeczywistość.
Zdecydowanie wymaga to ogromnej dyscypliny i regularności. Nie ma wyjątków...codziennie trzeba rano wstać i czytać, pisać  ...kolejność nie ma znaczenia. Ja osobiście najpierw czytam, zazwyczaj są to książki o tematyce duchowego i wewnętrznego rozwoju, one kształtują mój światopogląd, dostarczają ogromnej wiedzy, a zatem mądrości życiowej, a także inspirują, porządkują zdobytą dotychczas wiedzę i pomagają zrozumieć siebie i sens świata, oraz istnienia. A potem piszę...bez cenzury, planu, konkretnego schematu. Codziennie trzy strony....

Oprócz zeszytów, które nazwałam Moimi Osobistymi  Dziennikami Duszy,


 mam również małe notatniki, w których zapisuję różne ważne dla mnie cytaty, myśli, a także zdania, które warto zapamiętać. Noszę je zawsze przy sobie. Gdy potrzebuję, mam je pod ręką, aby zajrzeć do nich i przypomnieć sobie to co ważne,..



Różnego rodzaju dzienniki, kalendarze roczne, również są w moich piśmiennych zbiorach i bardzo je sobie cenię:)


Ja po prostu lubię pisać, lubię uporządkowaną przestrzeń, zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz, a pisanie z pewnością temu pomaga.
Jak sięgam pamięcią, nawet podczas edukacji szkolnej ciągle robiłam notatki, coś zapisywałam, raczej uczyłam się poprzez pisanie, zawsze byłam skrzętnie przygotowana do lekcji, wszystko zapisane, podkreślone, ułożone i dzięki temu wypracowałam sobie systematyczność i pracowitość, a to jak widzę bardzo się w życiu przydaje:)
Dlatego warto w ciągu dnia wygospodarować choćby godzinkę na czytanie i pisanie...ja robię to bardzo wcześnie rano.
Praktycznie nie  oglądam telewizji, jeśli już to jakiś dobry film, ale też przyznam szczerze, że wolę to robić na dużym ekranie, czyli wolę udać  się do jakiegoś klimatycznego kina.
O tym jak wygląda mój poranek, mój czas dla siebie ( praktycznie jedyny w ciągu dnia) pisałam już wcześniej TUTAJ . Tam, też wspominałam o książce, która rozpoczęła moją przygodę z pisaniem.. Była to książka Julii Cameron DROGA ARTYSTY  . Wszystkim którzy chcieliby rozpocząć codzienne pisanie, ale nie mają wystarczająco dużo motywacji aby go rozpocząć, serdecznie tę książkę polecam.

To jaki wpływ na nasze życie ma czytanie i pisanie ( regularne) przekonałam się już niejednokrotnie i ciągle się przekonuję. Korzyści mogłabym wymienić wiele, ale nie chciałabym tworzyć jakiś schematów. Myślę, że dla każdego z nas co innego jest korzyścią, co innego jest ważne i co innego daje nam siłę, chodzi o to, aby to właśnie w swoim życiu znaleźć. Chodzi o to, aby mieć głód życia, aby ciągle się chciało, nawet jeśli sił brakuje zupełnie. Chodzi o to, aby pomysłów i werwy do życia nam nie ubywało, tylko przybywało...a trudności życia były dla nas siłą, a nie upadkiem...

Czy to jest możliwe? Myślę, a wręcz jestem pewna, że tak. Codzienna, systematyczna praca nad sobą to podstawa, wiara, nie ważne do której religii przynależna, bo wiara jest jedna i prawdziwa, modlitwa, medytacja,  pozytywne nastawienie, miłość do siebie, do ludzi, zwierząt i świata, przebaczanie, pokora, spokój wewnętrzny ...to wszystko można osiągnąć, trzeba nad tym ciężko pracować i sięgać gwiazd...coraz wyżej:)

Pisanie i czytanie bardzo nam w tym wszystkim pomaga...dlaczego? Bo przelewamy na papier nasze wewnętrzne potrzeby, porządkujemy myśli, zadajemy pytania, wyrzucamy z siebie całe zło ( lepiej na papier niż do bliźniego i świata), spisujemy marzenia, plany, robimy podsumowania, na prawdę w miarę rozwoju pisania staje się ono tak różnorodne, tak ciekawe, że z pewnością można byłoby ciekawą książkę z tego stworzyć ( miałam okazję przeczytać już nie jedną książkę napisaną na skutek codziennego kreatywnego pisania). Nawet blogerzy zaczynają spisywać swoje posty,  wydawać je i jak widać cieszą się ogromna popularnością.   Jednym słowem wysyłamy w przestrzeń to co nam w duszy gra, a z czasem staje się to coraz bardziej poukładane jednorodne, właściwe...i rzeczywiste.

Ciekawe jest to, że ja np. nigdy wcześniej nie myślałam, że będę pisać nie tylko dla siebie, że będę dzielić się z innymi tym co lubię, że ktoś oprócz mnie samej będzie czytał to co piszę...ale jak się okazuje, właśnie tak działa moc kreatywnego pisania.


Dziś, dzięki pisaniu i czytaniu (m.in):
1.Zmieniłam swój zawód, robię to co na prawdę kocham i daje mi  to ogromnie dużo satysfakcji, choć na prawdę łatwo nie jest,
2. Prowadzę bloga i bardzo się z tego cieszę, bo uczę się dzięki niemu bardzo wiele, oraz dzielę się z innymi tym co chciałabym wszystkim powiedzieć...,
3. Nie poddaję się trudnościom życia, staram się we wszystkim co od niego dostaję dostrzec pozytywy i siłę, oraz czerpać z tego wnioski i mądrość życiową,
4. Nie porównuję się z nikim, jestem sobą, niezależnie od tego co inni o mnie mówią i myślą:)
5. Poznaję na prawdę cudowne mądre i ciepłe osoby, nie tylko wirtualnie, ale i w rzeczywistości.
6. NIKOMU niczego nie zazdroszczę, ciesze się ogromnie jak ktoś znajduje swoje własne szczęście i zdobywa sukcesy takie jakich oczekuje,
7. Jestem odważna, nie boję się zmian, nowych wyzwań i jestem odporna na krytykę, bo ona również jest potrzebna,
8. Cieszę się ogromnie z każdej osoby, której mogłam jakoś pomóc swoją osobą, słowem, obecnością...
9. Uśmiecham się znacznie częściej niż kiedyś...do siebie, do bliskich, znajomych, świata całego:)
10. Cały czas pracuję nad sobą, zmieniam siebie nie innych !!!

mogłabym tak długo wymieniać..., ale nie w tym rzecz jak już pisałam wcześniej, najważniejsze jest to, że czytanie i pisanie prowadzi nas do miejsc do których dotrzeć w głębi duszy chcemy:)
Ja dotarłam, dziś mogę to zdecydowanie powiedzieć, i cały czas nowe miejsca odkrywam i ku nim kroczę.

Piszę  nie tylko dla siebie, ale i dla Was, nie tylko na blogu, ale i w innych miejscach.
Możecie znaleźć moje artykuły i projekty chociażby na stronie DEKORIANHOME TUTAJ  - czuję się ogromnie zaszczycona i szczęśliwa, że zostałam wyróżniona przez  zespół DEKORIAN i znalazłam się wśród wielu wspaniałych projektantów:)
Miałam przyjemność i zaszczyt umieszczenia swojego artykułu na stronie 100CLUB , stronie poświęconej zdrowemu stylowi życia. Mój profil można znaleźć TUTAJ , a sam artykuł TUTAJ . Niedługo pojawią się tam kolejne moje artykuły. Polecam tę stronę, ponieważ można znaleźć na niej mnóstwo ciekawych i inspirujących informacji o zdrowym stylu życia:) Sama czytam ją regularnie i znalazłam już tam mnóstwo ciekawostek i cennych informacji.
Piszę regularnie, już od kilku miesięcy do miejscowej gazetki wydawanej w wersji elektronicznej, dostępnej TUTAJ , oraz w wersji papierowej, tytułowanej do kobiet, ale nie tylko. Strefa Kobieca, bo taki tytuł ma ta gazetka, to prężnie rozwijający  się miesięcznik, w którym można znaleźć cenne informacje w rożnych artykułach, oraz  poznać osoby które żyją i tworzą z pasją:)
Mój ostatni artykuł pt: " Funkcjonalność, oraz spójność stylistyczna we wnętrzach urządzanych pod wynajem lub na sprzedaż " jest dostępny TUTAJ  na stronie 20.






A najważniejsze jest to, że cały czas mam nowe możliwości, że furtek otwiera się przede mną coraz więcej, ciekawe gdzie mnie one zaprowadzą i co przyniosą, wierzę gorąco w to, że do spełniania kolejnych marzeń i potrzeb serca...

Tak więc, Moi Drodzy szczerze zachęcam do regularnego, systematycznego pisania, bo korzyści z tego jest znacznie więcej niż poświęceń. Poza tym takie zeszyty, notatniki mogą być fajną pamiątką dla potomnych, dziś są moje,  sekretne, niedostępne dla nikogo, a kiedyś... kto wie, gdzie i do kogo trafią? Poza tym, to dobry przykład dla dzieci, moje córki też czytają i piszą, starsza potrafi nawet całkiem ciekawe wiersze stworzyć,  młodsza, na razie zaczęła od zwykłego pamiętnika...
A może ktoś z Was również pisze codziennie...podzielcie się ze mną swoimi doświadczeniami, jestem ciekawa, czy tak jak ja, odczuwacie ogromne z tego korzyści:)

Pozdrawiam Was serdecznie i do miłego następnego...:)



 










piątek, 10 lutego 2017

Walentynkowo, ale trochę inaczej:)


Witajcie Moi Drodzy:) Jak mijają Wam dni, jak Wasze samopoczucie? 
Niedługo wiosna, wcześniej walentynki, u niektórych ferie ( ja je właśnie zaczynam...), zawsze na coś się czeka, a tymczasem tak na prawdę jesteśmy TU i TERAZ i tylko to jest ważne, ta chwila, ten oddech, ten krok, to słowo, to że np.  teraz piszę do Was...

Nauka życia, nauka dostrzegania w nim chwili, jej ulotności i nauka cieszenia się tym co jest, tym co mam w danej chwili, to wartość największa. Umiejętność skupienia się na chwili obecnej jest niezwykle trudna, ale możliwa, trzeba się jej uczyć i to całe życie...bo daje wolność i poczucie szczęścia...

Tak samo jest ze wszystkimi świętami, ważnymi dniami, choć są zapisane w kalendarzu, choć przygotowujemy się do nich nieustannie, choć na nie czekamy, albo i nie, to tak na prawdę możemy uczynić z nich codzienność, możemy sprawić, że będziemy cieszyć się z tego wszystkiego każdego dnia....bo czyż miłości nie możemy okazywać sobie w każdej minucie naszego życia, czy wiosny nie możemy mieć w swoim sercu zawsze, czy imienin ważnych dla nas osób i swoich nie możemy obchodzić codziennie? Możemy...to kwestia podejścia i spostrzegania życia...tak po prostu:)

Dziś rozumiem, że każdy drobny gest, słowo, telefon, dotyk, uśmiech, ciepłe pomyślenie o kimś, pamięć i wsparcie, nie tylko materialne ( jeśli komuś jest potrzebne), ale przede wszystkim duchowe, jest czymś niezwykle cennym i ważnym i to w każdej minucie naszego życia.
Nie musimy czekać do Walentynek, imienin czy świąt , aby komuś powiedzieć: KOCHAM CIĘ, PAMIĘTAM I JESTEM, ALBO ZWYKŁE DZIĘKUJĘ...można to zrobić już dziś i teraz.  Czy robicie tak? Czy raczej czekacie do okazji?...ja zdecydowanie staram się każdego dnia powiedzieć komuś coś miłego, napisać sms-a do córki np., że ją KOCHAM i że to będzie dobry dzień, koleżankom wysłać wirtualne kwiatki, czy zwykłe ...miłego dnia:) Uśmiechnąć się do nieznajomego/nieznajomej np. w sklepie czy na ulicy. I wiecie co? To wszystko do mnie wraca i to ze zdwojoną siłą...ja na prawdę każdego dnia dostaję ogromną porcję wsparcia ...od rodziny, znajomych i świata i wiem, że wcale nie muszę czekać, aby była specjalna okazja i nigdy nie jestem sama nawet jak fizycznie nikogo wokół mnie nie ma.

Dlatego też dziś, choć to dzień zwykły,  życzę Wam wszystkim miłego dnia, wiary, że wszystko będzie dobrze, słońca i spokoju w sercu, miłości, która najpierw jest w Was samych, a potem wylewa się na innych...życzę radości i spełnienia marzeń...nawet tych najskrytszych.

I rozdaję dobrą energię, dobrą myśl i wsparcie, mam jej tak wiele, że dla wszystkich wystarczy:) 

Tak po prostu: MIŁEGO DNIA:)))))

I już dziś niech będzie walentynkowo...




Trochę więcej czerwieni niż na co dzień nikomu nie zaszkodzi...to piękny, elegancki, pełen miłości i energetyczny kolor. 






A już na pewno miłych gestów, takich jak chociażby ciasto upieczone  i pięknie podane, tak od serca, nigdy ich nie jest za dużo...,




dlatego obdarowujmy się codziennie, nie tylko od święta...nie koniecznie prezentami, gadżetami, ale dobrym słowem, chwilą uważności, obecnością, uśmiechem i zawsze MIŁOŚCIĄ, wartością najczystszą i największą:)

WSZYSTKIEGO DOBREGO DLA WSZYSTKICH...a ja tymczasem szykuję się do wyjazdu, aby  wdychać górskie powietrze, cieszyć się obecnością bliskich, naturą i chwilą ....:)

środa, 1 lutego 2017

Żegnaj styczeń, witaj luty:)

Styczeń minął bezpowrotnie i szybko,  ale zdecydowanie inaczej niż ostanie miesiące...
Ten miesiąc był dla mnie miesiącem ogromnej walki z lękiem, strachem i bólem....
Wyłączona z biegu życia codziennego, niemalże przykuta do łóżka, do swoich myśli i do sam na sam ze sobą...pokonałam lęk i ból, pokonałam siebie. 
Nie od dziś wiem, że życie jest wartością samą w sobie, że szkoda czasu i energii by rozmieniać się na drobne, rozważać dylematy które z pewnością nie czynią nas mądrzejszymi i analizować sytuacje, które nie prowadzą nas tak na prawdę do niczego...
Poczuć swoją wartość, pokochać siebie, nie godzić się na bylejakość, już nie raz o tym pisałam,to nasze najważniejsze życiowe zadania. 
Gdy przestajemy uciekać przed problemami i cierpieniem i rozpoznajemy jego naturę , doświadczamy pełni sensu życia i jego wartości.
Wszystko ma swój sens, wszystko jest po coś, cierpienie,nawet największe też ! I nie przypadkiem pojawia się w naszym życiu....w momencie gdy pragniemy odnaleźć sens swojego życia, gdy podążamy w głąb siebie  i doświadczamy bycia tu i teraz dostajemy wszystko czego tak na prawdę pragniemy, właśnie po to, aby to światło, ten sens odnaleźć...

Gdzieś kiedyś przeczytałam, że pierwsza połowa życia jest nam dana po to aby budować własną tożsamość, poczucie bezpieczeństwa, wiąże się z sukcesami, druga zaś jest po to, aby rozdać to co zgromadziliśmy, i świadomie udać się w podróż inną niż dotychczas, w głąb siebie:)
Ja chyba jestem już zdecydowanie po tej drugiej stronie:)

W styczniu nie miałam  czasu i siły  na wpisy, na dzielenie się z Wami tym co mi w duszy gra, ale teraz to nadrabiam, postanowiłam  podsumować ten miesiąc, zdjęciami, które gdzieś tam udało mi się zrobić, pokazać Wam jak życie jest piękne, jak widzę je swoimi oczyma, swoją duszą i swoim jestestwem.
Jestem jaka jestem i taką siebie lubię:) A świat widzę jako piękną dobrą całość, uśmiecham się do siebie, do Ciebie i do wszystkiego, mam nadzieję że w tym co tu widzisz ten uśmiech zobaczysz...tak po prostu:) Tak jak ja...


1. Moje główne miejsce dowodzenia w drugiej połowie stycznia/2. Piękny storczyk - prezent , tak bardzo umilał mi konieczną rekonwalescencję/3. Książki...tego w moim domu nie brakuje:/4. A to zaległości do przeczytania, które w szybkim tempie znikają:)


Moje kociaki słodziaki...tak mnie pilnowały i ocieplały każdy dzień :)
KOCHANE :)))))


1. Duet idealny...matka i córka:)/ 2,3 Moje najsłodsze córeczki, jak dobrze że je mam:) Jak patrzę na te zdjęcia, to nie wierzę że one są już tak duże, a ja ciągle piękna i młoda..../4 Nie tylko one wnoszą wiosnę w moje życie, te cudowne kwiaty też:)))


Gotuje i dogadzam sobie jak mogę:
1. Książek kulinarnych u mnie nie brakuje, ostatnio korzystam z książki Zosi Cudny "Razem w kuchni" , która prowadzi bloga MAKECOOKINGEASIER.
2. Kolejna kulinarna lektura "Jaglany detoks" Marka Zaremby. Fantastycznie napisana i cudowne przepisy. Wypróbowałam już prawie wszystkie. Wszystko jest pyszne i bardzo zdrowe:) Polecam:)
3. Jedna z najczęściej gotowanych zup w styczniu w moim domu była zupa z soczewicy, przepis znajdziecie TUTAJ  Palce lizać....
4. A to moje ostatnio ulubione cisto/chlebek. Z bananów i daktyli. Przepis pochodzi własnie z książki Z. Cudny: "Razem w kuchni":)



1,4 Nie tylko czytam i gotuję, ale dogadzam sobie i w inny sposób , sprawiając sobie prezenty np. takie jak te spodnie pochodzące ze sklepu HIBOU  Bardzo wygodne:) / 2. Wspomnienie lata...nic tak nie poprawia humoru:)/ 3. W styczniu było jeszcze u mnie świątecznie, nie umiem tak szybko rozstać się z tym cudownym nastrojem:)


1. Ja już swój sposób na hygge znalazłam dawno, a ta pozycja książkowa tylko mnie w tym utwierdziła:)/ 2. Czytanie, pisanie ...to nieodzowny element towarzyszący mi od zawsze i wszędzie, ja to po prostu kocham) 3. Pizza, własnej roboty i to w wykonaniu męża smakuje wyjątkowo:) /4. Tak samo smakują mi desery...tu akurat było  mleko kokosowe z nasionami chia i z musem z mango. Po prostu pyszne, mogłabym jeść codziennie...


1. Zimowe spacery...uwielbiam:) / 2. Motyw liści pojawił się w moim domu po remoncie...i to nie w jednym miejscu:) W swoim czasie pokażę więcej:)/ 3. A tu mały skrawek moich nowych wnętrz...wieczorową porą:) / 4. Dzień Babci i Dziadka to bardzo ważny dzień w styczniu. Zawsze o nich pamiętamy i dziękujemy za to że są i za to że byli:)


1. Trochę mniej zdrowe, ale uwielbiane przez całą moją rodzinkę, zrobione właśnie przez babcię:) /2. Podziwiam i cieszę się z kolejnych łupów zdobytych w Kiermusach na targu staroci:) Pokażę Wam w swoim czasie co udało mi się tam upolować:)/3. Cudowna książka i płyta do słuchania...jeśli macie marzenia to szczerze polecam. Dla wszystkich, dla  dużych i małych::) Zamówiłam ją jeszcze przed świętami dzięki Agnieszce Maciąg. TUTAJ można znaleźć więcej informacji :) A wysłuchaliśmy ją dopiero teraz.../4. Kolejny motyw liściowy w moim domu..., a to nie koniec:)


1,2,3,4 Rozpoczynam przygotowania do wiosny...MANGO to świetne miejsce  gdzie można zaopatrzyć się w nowości :) Ja ostatnio upolowałam tę śliczną bordową torebkę, tę czarną futrzaną też i buty...no cóż można powiedzieć że jestem na wiosnę gotowa:)

A Wy?
Jak Wam minął pierwszy miesiąc nowego roku? Jestem bardzo ciekawa.
W lutym powolutku staram się wracać do normalnego życia, ale jeszcze ferie przede mną, więc trochę jeszcze poleniuchuję....


piątek, 30 grudnia 2016

Żeby chciało się nam chcieć....



Dopóki mam siłę, dopóki mam marzenia i zdrowie jako tako, zrobię wszystko aby chciało mi się chcieć...
Nie z głupoty i próżności, nie z wyimaginowanego widzi mi się, ale dla siebie, dla najbliższych, dla pamięci, dla tradycji zrobię wszystko aby było tak jak ma być. 
Nie odpuszczam, choć czasami bardzo się  chce...właśnie dlatego zawsze przywiązuję ogromną wagę do tego, aby pamiętać o wszystkim co ważne, o każdych urodzinach i świętach, o tym, że gdzieś jest ktoś komu może sprawię przyjemność nie wielkim i drogim prezentem, ale pamięcią i dobrym słowem.
Pamiętam święta u babci, zapach choinki, smak domowych wypieków i sianko pod stołem, pamiętam zimne poranki i drogę do Kościoła, a nade wszystko pamiętam babcię, dziadka i ich zapach i to, że czekali...aż przyjedziemy:)
Pamiętam radość witania Nowego Roku, szampańskie zabawy i śmiech...
Nie pamiętam szczegółów, ale pamiętam atmosferę..., wiem, że było to co być powinno.
Dziś już coś się gdzieś pogubiło...nie ma już tej atmosfery, jest pośpiech i zmęczenie, oraz przejedzenie i...niestety coraz mniej wspólnych tematów przy stole.
Dlaczego? Nie wiem...i pewnie odpowiedzi na to szybko nie znajdę....
Nie mam na to wpływu, ale mam wpływ na siebie, na swój dom i na swoich najbliższych.
I dlatego ze wszystkich sił staram się dać im coś co zapamiętają...na długo, nawet gdy już mnie nie będzie.
Chcę im przekazać szacunek dla tradycji, dla siebie wzajemnie, choć to łatwe to nie jest.
Robię wszystko, aby ciągle chciało mi się chcieć...i aby moje córki to widziały, może i one kiedyś to uszanują i powielą, bo najważniejsze jest nie poddawać się... NIGDY !!!
Najważniejsze jest pracować na to, aby zawsze chciało się chcieć.
Staram się wszystkie tradycje, które poznałam przekazać dalej....dlatego pamiętam i praktykuję moc i magię adwentu, czasu radosnego i czasu oczekiwania, stąd był u nas, jak co roku, kalendarz adwentowy, wieniec adwentowy i świece zapalane w kolejne adwentowe niedziele, robienie pierniczków, zapachy świąteczne rozchodzące się po domu, a nade wszystko bycie razem ...czas wyciszenia i radości.
Dlatego choć staję na rzęsach to dom na święta po wielkim remoncie uszykowałam...wysprzątałam, poukładałam....
Wyciągnęłam zakurzone ozdoby choinkowe, spisałam potrawy świąteczne, krzątałam się i pilnowałam aby było tak jak ma być....czy mi się chciało? TAK !!! I chce mi się, mimo że siły już nie mam , mimo, że w głowie planów więcej niż pozwoli je doba zrealizować, bo zrobiłam tyle ile dałam  radę zrobić,  ile zdążyłam.
Ciągle czytam i inspiruję się, uczę się od tych co im się chce, nie narzekają, nie biadolą, że trudno, że wszyscy są źli...bo tak na prawdę NIKT z natury zły nie jest, tylko każdy ma swój punkt widzenia i swoje niepowtarzalne życie, niech żyje tak jak chce...

A ja robię swoje i najważniejsze że jeszcze mi się chce:)
Choć kłody pod nogi ciągle padają, choć zdrowie szwankuje i daje znać,  że to to już nie 20 lat, ale drugie  tyle na karku jest, choć to, co zaplanuję czasami daje w łeb, ale cały czas jeszcze mi się chce...

Ten wpis był szykowany przed świętami..., nie zdążyłam, nie dałam rady, ale to nie tak, że mi się nie chciało, chciało !!!..., tylko nie wyszło.
Dziś nadrabiam zaległości, jestem...po świętach, po remoncie, przed Nowym Rokiem.
Morderczy wysiłek, wyścig z czasem i oczywiście jak to przy remoncie bywa wszystko pod górę, ale uczę się ODPUSZCZAĆ,  brać wszystko takim jakie jest, nic na siłę, nic na czas, wyjdzie jak wyjdzie, w swoim czasie i wychodzi ....
Dziś dopieszczam, cieszę się nowymi wnętrzami, celebruję gotowanie, rozpalam świece i tysiące światełek, choć trochę po czasie, ale to przecież nie jest takie ważne...




A przede mną..., prze nami NOWY ROK, NOWE PLANY I MARZENIA...NOWA SIŁA,
Czy mam plany? Czy mam marzenia? Oczywiście, a kto ich nie ma...
Są w moim sercu, spisuję je, wysyłam  w przestrzeń, i czekam aż się spełnią, TAK PO PROSTU:)

Wybieram bycie ZWYCZAJNĄ, ponieważ zwyczajność jest największa i najpiękniejsza. 
Prawdę o tym czym naprawdę jest moje prawdziwe "ja" odkryłam  dzięki ścieżkom codziennego życia. 
Życie pełne troski i życzliwości to wszystko czego mi potrzeba:)
Reszta pojawia się we właściwym czasie i miejscu:)
Tę prawdę przyniósł mi rok 2016..., a co przyniesie rok 2017? 
Zobaczymy....



Na święta nie zdążyłam z życzeniami...ale dziś to nadrabiam.
Życzę Wam Moi Drodzy aby zawsze   chciało się Wam tradycji dochować, bliskich odwiedzić,  i życzenia z głębi serca wyrazić, życzę Wam spokoju, miłości i radości, życzę Wam, aby ZAWSZE chciało się Wam  chcieć i aby każdy dzień zaczynać od nowa, z nową nadzieją, radością, spokojem w sercu z poczuciem bycia TU i TERAZ...i aby odnaleźć piękno życia dnia codziennego, reszta przyjdzie sama:))))


I DO SIEGO ROKU....Z NOWYMI PLANAMI, A RACZEJ MARZENIAMI, NIECH SIĘ ZECHCĄ SPEŁNIĆ:)

Zdjęcia pochodzą ze strony: KABOOMPICS


piątek, 9 grudnia 2016

Kawalerka pod wynajem:)

Święta coraz bliżej, z pewnością większość z Was  czuje już atmosferę świąteczną. Przygotowania idą pełną parą...
Odkąd pamiętam, zawsze lubiłam ten czas, jakiś magiczny element w nich jest, dla mnie, nawet to, że szybciej robi się ciemno ma swój czar...
Pewnie wynika to stąd, że mogę więcej czasu być w domu, w jego ciepłej i przyjaznej atmosferze. 
Zapach świątecznych potraw, ciepły koc i książka, klimatyczna muzyka, rozpalone świece, to coś co lubię wyjątkowo, i wcale nie przeszkadza mi wtedy, że za oknem jest ciemno i zimno:)
Bardzo lubię przedświąteczne porządki, czarowanie przestrzeni,  ubieranie jej za każdym razem inaczej, ale za każdym razem z sercem...
W tym roku, niestety nie do końca mogę oddać się tej przyjemnej czynności.
Remont u mnie, niestety jak na razie nie widzi końca, cały czas coś, "niespodzianki" w tematach remontowych lubią mieć miejsce.
(tak na marginesie...lepiej u mnie niż u klientów:)
No cóż...samo życie, zobaczymy, może jednak uda się spędzić Święta w czystym odświeżonym domu...:)
Jak zwykle czas pokaże:)

Tymczasem ukończyłam kolejny projekt, 
KAWALERKA URZĄDZONA POD KLUCZ Z PRZEZNACZENIEM NA WYNAJEM.
Warszawa, dzielnica Targówek, w pobliżu stacji metra, które jest w budowie, 33 metry kwadratowe jasnego, pięknego wnętrza.
Miało być jasno, praktycznie, spójnie i przyjemnie, zachęcająco do tego aby wprowadzić się tu choćby dziś...
I mam nadzieję, że tak wyszło.















Jasna, otwarta przestrzeń, z wydzielonym wejściem, oraz jasną dość przestronną łazienką.
Całość została urządzona w spójnej stonowanej kolorystyce beżów, brązów i bieli.
Właścicielom zależało na tym, aby było spójnie i uniwersalnie, ale nie nudno.
Do naturalnych kolorów wprowadzających odczucie spokoju dodałam element natury, tapety z motywem brzóz, które w łagodny sposób czynią to wnętrze ciekawym a jednocześnie spokojnym. 
Tapeta zastosowana jest w kuchni za szybą hartowaną między szafkami, i w przedpokoju,  zaraz przy wejściu. 
Element ten został powtórzony również w łazience, aby i tam korzystając z kąpieli czuć się  komfortowo i wyjątkowo. 
Wiadomo, że natura ma na wszystkich dobry wpływ. 
Dla ożywienia całości i nadania mu charakteru, całość uzupełniłam dodatkami w kolorze niebieskim przechodzącym stopniowo od kobaltu do stonowanej morskiej zieleni pochodzącymi głównie ze sklepu HOME-YOU oraz IKEI.
Wyszło, moim zdaniem pięknie, bardzo przytulnie, ciepło i elegancko.
Mimo, że przestrzeń jest bardzo malutka, wcale tego nie widać, ani nie czuć. 

Dzięki wykorzystaniu każdego zakamarka, wyburzeniu jednej ścianki, która była w części dziennej i wydzielała aneks kuchenny, mieszkanie to zyskało na wielkości zarówno optycznej jak i faktycznej. 
Mieszkanie, choć malutkie ma wszystko co potrzebne. Część dzienną z możliwością spania na rozkładanej wygodnej sofie, aneks kuchenny wyposażony w dużą ilość szafek, oraz obszerną wyspę, która może być zarówno stołem przy którym zjada się posiłki, ale i może być ona dodatkowym blatem roboczym. 
W mieszkaniu tym jest również przestronne wejście z pojemną szafą, lustrem i wydzielonym siedziskiem, oraz dwoma szafami, które znajdują się we wnękach znajdujących się przed wejściem do łazienki ( niestety nie widoczne na zdjęciach).
Sama łazienka jest duża, bo ma ok 5 metrów kwadratowych, a do tego jest jasna nie tylko dzięki zastosowanej kolorystyce, ale i dzięki oknu, które  daje dodatkowe naturalne światło.

Mieszkanie  jest wyposażone również w dość duży  balkon, z którego rozpościera się ciekawy widok na warszawski Targówek.

Kolejny projekt zakończony...faktem jest, że  to ogromnie ciekawa i kreatywna praca, to jednak bardzo wyczerpująca...chyba będę musiała trochę odpocząć, choć wcale się na to nie zanosi:)
Zobaczymy...co los przyniesie:)

Choć na ten moment nie mogę pokazać mojego świątecznego domu w tym roku, nie mogę czarować swojej przestrzeni...to jednak z chęcią wracam do lat ubiegłych. Dla przypomnienia zapraszam TUTAJ , TUTAJ , a także TUTAJ i TUTAJ,  oraz do artykułu, który miałam przyjemność stworzyć dla miejscowej gazetki STREFA KOBIECA
( ta gazetka to kolejne spełnienie moich marzeń...zawsze chciałam pisać)
Dodam, że to nie jedyne miejsce gdzie można znaleźć moje artykuły i realizacje., ale o tym w swoim czasie i w oddzielnym poście.

Sam artykuł jest dostępny TUTAJ ( str 24) 
Serdecznie zapraszam:)

Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze tutaj przed Światami zajrzeć, przynajmniej z życzeniami.

A tymczasem do miłego i serdecznie Was Moi Drodzy pozdrawiam i dziękuję że zaglądacie jeszcze:)